

Tytuł mojego posta to jednocześnie tytuł jednej z książek, do której chciałabym wracać jak najczęściej. A przypomniałam sobie o niej, bo z okazji niedawnych urodzin wzięłam sobie dwa dni wolnego, żeby po prostu nacieszyć się życiem. Kawą na świeżym powietrzu o jedenastej rano, pustymi o tej porze knajpkami, zakupami na Kleparzu z małą pogawędka na temat mieczyków ze sprzedawcą kwiatów. Może to nic specjalnego, ale dla osoby pracującej w od ósmej do wpół do piątej, fakt, że to ma miejsce w czwartek nadaje wszystkiemu posmak wolności na miarę przemierzania Route 66. Na zdjęciach opustoszały o tej porze, jeden z najładniejszych knajpianych ogródków w Krakowie.