niedziela, 18 września 2011

Inspiracje

Wraz ze zmianą pory roku zmieniają się moje upodobania. We wnętrzu marzy mi się więcej drewna w ciepłym miodowym kolorze. Zamiast bieli, na ścianach:  indygo, burgund i oberżyna. Na stole też chętnie zobaczyłabym oberżynę i może odrobinę bordo (oczywiście w postaci smakowitego bordeaux). W szafie sweter w warkocze i dużo karmelowej skóry. Jesienią należy się dogrzewać w każdy możliwy sposób, również otaczając się bardziej nasyconymi, głębokimi barwami. I jeść zupy - to podobno bardzo ważne. Wczorajszy obiad sponsorował krem z pomidorów. A dzisiejszy - pikantny kurczak tikka masala.










Zdjęcia: z sieci.
http://moodboard.typepad.com/my_weblog/
http://awelltraveledwoman.tumblr.com/
http://modernhepburn.tumblr.com/
http://sweetsuitechic.tumblr.com/
http://www.thesartorialist.com/
Sweter w warkocze: Confashion

11 komentarzy:

  1. świetny zestaw zdjęć! uwielbiam jesień.
    zupy ważne są, trzeba dodawać do nich jesienią curry, imbir i inne pyszne przyprawy - zahartują Cię i rozgrzeją.

    Pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zdjęcia...
    najbardziej podoba mi się ta dziewczyna... wygląda po prostu świetnie i to w taki niewymuszony, naturalny sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam dać Ci burę za opis przygotowujący na jesień, bo nie przyjmuję do wiadomości, że się zbliża, ale zdjęcia mi zamknęły usta. Szczególnie ta zgrabna pupa...

    OdpowiedzUsuń
  4. ja musiałam kupic parę par kolorowych szpilek żeby móc oswoić jesień...ale jeszcze do mnie nie dotarły więc udaje że jest lato i marznę w pracy dogrzewając się herbatą z imbirem;-)daje słowo że gdybym byla sama w pokoju pod biurkiem trzymałabym miskę z gorącą wodą albo przynajmniej welniane skarpetki;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moniko: dokładnie to samo słyszałam! Docierają do nas te same mądrości wschodu - a z drugiej strony: to przecież po prostu bardzo logiczne.
    Design Traveller: prawda? Tylko jak to się robi, żeby tak wyglądać?
    Miss: Jesień jest piękna. Tylko po niej nadchodzi złoooo...
    Julia: bardzo liczę, że jak już je dostaniesz to pokażesz na blogu. :) Skarpetki mogłoby się udać przemycić, gorzej z miską.

    OdpowiedzUsuń
  6. No własnie jak?
    ...to chyba jakaś tajmnica musi być ;)
    Kiedy ja tak zwiąże włosy to wydaje mi się, że wyglądam tak jakoś... byle jak... nieuczesana... a tu proszę: perfekcyjna nonszalancja :)
    ps. Ania jestem, miło mi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aniu: wiedziałam, że A., ale nie wiedziałam od czego to A. jest :). Mnie również bardzo miło. To jest wielka tajemnica perfekcyjnego nonszalanckiego wyglądu, która zasługuje na osobną dogłębną analizę w osobnym poście. Mam kilka teorii na ten temat :). Niestety na własny użytek nie jestem chyba w stanie sprawdzić ich w praktyce.

    OdpowiedzUsuń
  8. great collection of pics! i love that girl's braid! xx

    OdpowiedzUsuń
  9. dziękuję :*
    a 'sztuki prostoty' nie czytałam, chociaż czytałam o niej i... mam wrażenie, że z autorką miałyśmy albo podobne doświadczenia życiowe, albo różne doświadczenia doprowadziły nas do podobnych wniosków, bo kiedy czytam czasem na blogach cytaty z tej książki to kiwam głową i powtarzam "tak, tak, wiem, wiem" :)
    a o książki się kiedyś uśmiechnę! :P

    OdpowiedzUsuń