Oj, chyba nie jestem mistrzynią regularnego blogowania. Niestety po pracy nabieram całkowitego obrzydzenia do komputera i ograniczam aktywność w sieci. Jednak nie ma tego złego - przez to mam więcej czasu na czytanie i squasha. A za sprawą pogody, którą można by nieśmiało nazwać wiosenną (hura!) udaje mi się nawet załapać na odrobinę promieni słonecznych od czasu do czasu. Dziś zdjęcie z niedzielnego spaceru - drzwi jednej z kamienic na ulicy Kanoniczej, według niektórych najpiękniejszej ulicy w Krakowie. W sumie jestem skłonna przychylić się do tej opinii, szczególnie ze względu na małą ilość psich kup na metr kwadratowy.
niedziela, 28 lutego 2010
Definitywny koniec zimy?
Oj, chyba nie jestem mistrzynią regularnego blogowania. Niestety po pracy nabieram całkowitego obrzydzenia do komputera i ograniczam aktywność w sieci. Jednak nie ma tego złego - przez to mam więcej czasu na czytanie i squasha. A za sprawą pogody, którą można by nieśmiało nazwać wiosenną (hura!) udaje mi się nawet załapać na odrobinę promieni słonecznych od czasu do czasu. Dziś zdjęcie z niedzielnego spaceru - drzwi jednej z kamienic na ulicy Kanoniczej, według niektórych najpiękniejszej ulicy w Krakowie. W sumie jestem skłonna przychylić się do tej opinii, szczególnie ze względu na małą ilość psich kup na metr kwadratowy.
poniedziałek, 8 lutego 2010
niedziela, 31 stycznia 2010
Wspomnienie lata
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Co zobaczyła Alicja po drugiej stronie szyby
Wczoraj wybrałam się na Parnassusa i polecam wszystkim miłośnikom teatralno-cyrkowej estetyki, w której jest miejsce dla karłów, tiurniur, drapieżnych masek, zaśnieżonych świątyń wykutych w skale i innych dziwów, które zaserwował widzom Terry Gilliam. A przed filmem miałam okazję zobaczyć zwiastun Alicji Tima Burtona. Czekam niecierpliwie na ten film choćby dla fascynującego uśmiechu Kota z Cheshire! Tylko po małej próbce stwierdzam już, że będę usilnie poszukiwać seansu z napisami. Dubbingować głos Johnny'ego Deppa i Heleny Bonham Carter? Pomyłka.
Dość jednak o kinie. Kanadyjska artystka Erika Wong tworzy niesamowite instalacje w oknach wystawowych. Używa materiałów zupełnie nie magicznych: bibuły, tektury, balonów i plastikowych pojemników, ale efekt jest czarodziejski.
Jeden z jej projektów zainspirowała właśnie Alicja z Krainy Czarów. Chciałoby się widywać takie wystawy na naszych ulicach ...

I inny projekt Eriki Wong: My Perfect Sleepover

Zdjęcia pochodzą ze strony: www.erikawongfineart.com
Dość jednak o kinie. Kanadyjska artystka Erika Wong tworzy niesamowite instalacje w oknach wystawowych. Używa materiałów zupełnie nie magicznych: bibuły, tektury, balonów i plastikowych pojemników, ale efekt jest czarodziejski.
Jeden z jej projektów zainspirowała właśnie Alicja z Krainy Czarów. Chciałoby się widywać takie wystawy na naszych ulicach ...

I inny projekt Eriki Wong: My Perfect Sleepover
Zdjęcia pochodzą ze strony: www.erikawongfineart.com
piątek, 15 stycznia 2010
Odrobina księżniczki we mnie

W sobotę rano, kiedy nigdzie nie muszę się śpieszyć, a czasami mogę nawet liczyć na świeże bułeczki podane do łóżka (no, prawie...), odzywa się "księżniczkowa" strona mojej natury. Bliscy i znajomi mogą złośliwie utrzymywać, że nie tylko w sobotę, bo "księżniczkowatość" stanowi 80% mojej osobowości, ale to nieprawda, wystarczy posłuchać jakimi słowy zwracam się do swojego komputera w pracy :). Wracając do tematu ... choć zazwyczaj bliższy jest mi minimalizm z folkowymi elementami w stylu skandynawskim, to w sobotnie poranki budzi się tęsknota za paryskim szykiem w wersji mniej artystycznej, a bardziej luksusowej. Jakby to było chrupać przepiękne macarons z Laduree machając radośnie nogami odzianymi w satynowe baleriny Lanvin? Sama czcionka jakiej używa marka Laduree sprawia, że w mojej głowie pojawiają się wizję wnętrza pełnego złota, srebra, kryształowych żyrandoli i małych niebieskich kokardek. Naprawdę nie wiem skąd mi się to wzięło, bo "Marii Antoniny" Sofii Coppoli nie widziałam. Ale wzorem królowej idę teraz zajadać ciastka na śniadanie. Miłego weekendu!






Subskrybuj:
Posty (Atom)
